sobota, 28 stycznia 2017

Prolog

    Życie czasami nas zaskakuje. Idziemy rutynowo na spacer. Przechodzimy tą trasą, co zawsze. A jednego dnia może się zmienić wszystko. W jednej minucie. Tak stało się w moim przypadku. Szłam z psem, ale nagle coś zaczęło nas gonić. A gdy ofiara zaczyna uciekać, drapieżnik goni. Zawsze jest tak w przyrodzie.
    Ja byłam gazelą, a ona lwicą. Stałam spokojnie. Ona się skradała. Ja uciekałam, ona goniła. W różnych takich opowiadaniach jest to mężczyzna, w którym ofiara się zakochuje po jakimś czasie z wzajemnością. A mnie goniła kobieta. Samica samicę.
    Nie ma sprawiedliwości na tej ziemi. Dla niektórych byłby to dar, a dla mnie jest to przekleństwo. Uciekłam z domu, gdy odkryłam, co się ze mną stało. Słyszałam, co ludzie mówili. "Taka spokojna, pewnie ktoś ją porwał" albo "w końcu wyszło, jaka z niej cicha woda była". Nie zamierzałam czegoś takiego zrobić, a byłam zmuszona. Kocham swoją rodzinę. A to... coś mi ją zabrało.

|1|

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz